Stało się.Mam ciche dni z współpracownikami.Obrazili się śmiertelnie bo nie chciało mi się przyjść do pracy i wziąłem zwolnienie od lekarza.Tylko że w sumie mam to głęboko w dupie ponieważ od tego samego lekarza dostałem tabletki uspokajające i przysięgam że w pracy było mi wszystko jedno.Swoją drogą to niesamowite jak cały dzień nie rozmawiasz z ludzmi których widzisz non stop.To tak jak po fajce,siedzisz z kimś kogo znasz i nie odzywasz się ale z drugiej strony masz to głęboko gdzieś bo jest Ci z tym dobrze.Nie wiem ile to jeszcze potrwa ale dziś żegnając się z nimi powiedziałem najzwyczajniej w świecie “dobranoc wam” i naprawdę mam ich wszystkich gdzieś.
Z rzeczy ciekawszych,byłem ostatnio na “Shreku3″.Niewiele pamiętam w sensie samych dialogów.Kojarzę tylko że film był śmiesznym zbitkiem paru gagów bo o fabułę jakąkolwiek to ciężko.
Póki co żyję tylko myślą o nadchodzącym urlopie…Punkrock jest biały oj!