Pochodzę z rasy która śpiewała na torturach,nie pojmuję praw,nie mam prawa moralnego…

   Stało się.Mam ciche dni z współpracownikami.Obrazili się śmiertelnie bo nie chciało mi się przyjść do pracy i wziąłem zwolnienie od lekarza.Tylko że w sumie mam to głęboko w dupie ponieważ od tego samego lekarza dostałem tabletki uspokajające i przysięgam że w pracy było mi wszystko jedno.Swoją drogą to niesamowite jak cały dzień nie rozmawiasz z ludzmi których widzisz non stop.To tak jak po fajce,siedzisz z kimś kogo znasz i nie odzywasz się ale z drugiej strony masz to głęboko gdzieś bo jest Ci z tym dobrze.Nie wiem ile to jeszcze potrwa ale dziś żegnając się z nimi powiedziałem najzwyczajniej w świecie “dobranoc wam” i naprawdę mam ich wszystkich gdzieś.

Z  rzeczy ciekawszych,byłem ostatnio na “Shreku3″.Niewiele pamiętam w sensie samych dialogów.Kojarzę tylko że film był śmiesznym zbitkiem paru gagów bo o fabułę jakąkolwiek to ciężko.

Póki co żyję tylko myślą o nadchodzącym urlopie…Punkrock jest biały oj!

2 komentarzy

  1. kiju powiedział

    lipiec 2, 2007 @ 12:55 pm

    nie urlopie, tylko zwolnieniu zdrowotnym
    wiedziałem, że trzeba było zapalić fajkę przed, a nie po, bo gówno to było jakich mało :/

  2. Emi powiedział

    sierpień 22, 2007 @ 1:43 pm

    W Shreku fajny był tylko Pinokio…
    Nie to że coś, ale stęskniłam sie za jedną małą Lilith:(


Napisz komentarz